Remis zamiast pewnego zwycięstwa

Dodane 04-06-2017 15:09

indeks.jpg6

Podziałem punktów w meczu z SKP Słupca zakończył sezon ligowy Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski. Podopieczni trenera Macieja Dolaty jeszcze pięć minut przed końcem prowadzili 2:0, ale dali sobie wydrzeć zwycięstwo.

W pierwszej połowie po indywidualnej akcji na listę strzelców wpisał się Szymon Gałczyński. Po zmianie stron ten sam zawodnik po raz drugi pokonał bramkarza SKP, wykorzystując podanie od M. Szymkowiaka.

Gdy wydawało się, że Orły odniosą pewne zwycięstwo, w 86. minucie Marcin Balalja strzelił kontaktowego gola, a niedługo Piotr Głowala doprowadził do remisu. Koźminianie zakończyli sezon na ósmym miejscu, z 40 punktami na koncie.

(GRZELO)

Biały Orzeł Koźmin Wlkp. – SKP Słupca 2:2 (1:0)

BRAMKI: 1:0 – Szymon Gałczyński (18′), 2:0 – Szymon Gałczyński (53′), 2:1 – Marcin Balalja (86′), 2:2 – Piotr Głowala (88′)

BIAŁY ORZEŁ: P. Szulc – Majusiak, Skowron, Czabański, Sztok (70′ Bastrzyk) – M. Szymkowiak, Guźniczak, J. Szymkowiak, Dolata (46′ Maciejewski) – M. Szulc (60′ Walczak), Gałczyński (75′ Błażejczak)


Efektowna Victoria Orła

Dodane 01-06-2017 14:15

SONY DSC

W przedostatnim meczu sezonu piłkarze Białego Orła pokonali, na wyjeździe, Victorię Ostrzeszów.

Koźminianie przystępowali do tego spotkania po dwu i pół tygodniowej przerwie spowodowanej podwójną pauzą. Ale i rywale mieli dłuższy, chociaż nie aż tak bardzo, odpoczynek gdyż wolne mieli tylko w miniony weekend.

Zaczęło się idealnie dla Orła gdyż już w szóstej minucie pięknym strzałem z kilkunastu metrów prowadzenie uzyskał Szymon Gałczyński. Zaledwie 120 sekund później mogło ono zostać podwyższone, ale po rzucie wolnym Krzysztofa Czabańskiego – Damian Grondowy zdołał sparować piłkę do boku. W odpowiedzi podobną szansę mieli gospodarze, uderzenie Macieja Stawińskiego, zatrzymało się jednak na murze. Ten sam zawodnik równie dobrą, jeśli nawet nie jeszcze lepszą, okazję miał 24. minucie, strzelając z kilku metrów, Patryk Szulc nie dał się jednak zaskoczyć. Gdy zbliżał się czas trzydziestu minut po kolejnym stałym fragmencie, wykonanym z pobliża linii bocznej, przez „Czabana” piłka minęła już bramkarza, który zdołał ją delikatnie musnąć i chyba to spowodowało, że zatrzymała się tuż przed linią. Po chwili, po akcji Pawła Majusiaka, otarła się ona o boczną siatkę, a chyba lepiej byłoby gdyby zawodnik Orła wycofał ją na środek pola karnego. Minęły dwie minuty a po strzale „Gały” i delikatnym rykoszecie futbolówka przeszła tuż nad poprzeczką na róg. Tymczasem, w 34. minucie, właśnie po takim dośrodkowaniu, ale po drugiej stronie boiska, celnie główkował Robert Skrobacz i był remis. Jeszcze przed przerwą goście mogli odzyskać prowadzenie, ale dwukrotnie lepszy od Marcina Szymkowiaka okazał się ostrzeszowski bramkarz.

Tuż po zmianie stron Skrobacz chciał skopiować swój wyczyn, tym razem jednak Szulc nie dał się jednak zaskoczyć. W odpowiedzi po kolejnym wolnym Czabańskiego i przedłużeniu piłki głową przez Michała Sztoka w ostatniej chwili zablokowany został, będący na piątym metrze, Gałczyński. Za to pięć minut po wznowieniu gry po jego podaniu bardzo dobrą sytuację wykorzystał Marcin Szymkowiak zakładając wysuniętemu Grondowemu tzw. siatkę. Rywale chcieli oczywiście znów jak najszybciej odrobić stratę. Strzał Kornela Skorzybóta został jednak obroniony, a ten Stawińskiego był minimalnie niecelny. Za to w 55. minucie po długim wyrzucie z autu Dawid Guźniczak efektownie, ale co ważniejsze celnie, główkował. Potem po akcjach Dawida Dolaty i Majusiaka skutecznie interweniował miejscowy bramkarz. Od 71. minuty zespół z naszego powiatu, przynajmniej teoretycznie, miał ułatwione zadanie gdyż drugą żółtą, a w konsekwencji oczywiście czerwoną, kartką ukarany został Radosław Dolata. Goście to bardzo szybko wykorzystali, a po następnej, ładnej akcji następnego gola zdobył Marcin Szymkowiak. Później okazji nie wykorzystali Jakub Szymkowiak (nie opanował piłki będąc na dobrej pozycji) oraz Guźniczak (któremu z dystansu zabrakło dokładności). Tymczasem na siedem minut przed upływem regulaminowego czasu, Orłowi dopisało szczęście, gdyż Skrobacz obił poprzeczkę. W drugiej minucie doliczonego czasu, sędzia w sobie tylko wiadomy sposób, dostrzegł, że Guźniczak zagrał, we własnym polu karnym, ręką, za co podyktował „jedenastkę”. Jej pewnym egzekutorem okazał się Stawiński. Zaraz po tym zakończył się ten pojedynek. W ten sposób koźminianie zdobyli ostatni w sezonie wyjazdowy komplet punktów.

(wb)

 

VICTORIA OSTRZESZÓW – BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP.  2:4 (1:1)

SKŁADY

Victoria: Grondowy, Cerbiński (61’ Barański), Dolata, Duczmal, Gandecki, Paroń, Pasiak, Skorzybót (76’ Młoczyński), Skrobacz (73’ Fabiś), Stawiński, Sztukowski

Biały Orzeł: P. Szulc, Majusiak, Skowron, Czabański, Sztok, Guźniczak,Dolata ( 61′ Maciejewski), J. Szymkowiak, M. Szymkowiak (73’ M. Szulc), Gałczyński (81’ Bastrzyk), Błażejczak (61’ Walczak)

BRAMKI

0:1 Szymon Gałczyński 6’

1:1 Robert Skrobacz 34’

1:2 Marcin Szymkowiak 50’

1:3 Dawid Guźniczak 55’

1:4 Marcin Szymkowiak 73’

2:4 Maciej Stawiński 92’ (karny)


Kolejny krok zrobiony !

Dodane 15-05-2017 20:15

W przedostatnim meczu sezonu, który Biały Orzeł rozgrywał na własnym terenie, pokonał on Rawię Rawag. W ten sposób zrobił kolejny krok ku celowi jakim jest zajęcie szóstego miejsca na koniec sezonu.

BO-Rawicz-46-150x150

Rywale trzy dni wcześniej sprawili sporą niespodziankę w finale Pucharu Polski w okręgu leszczyńskim pokonując Obrę 1912 Kościan, mogli więc odczuwać jeszcze trudy tego pojedynku. Pokazał on jednak jakie są możliwości tej drużyny, która wiosną w lidze spisuje się bardzo przeciętnie.

Od początku mecz w Koźminie był dosyć wyrównany. Dla gości okazje mieli Damian Walkowiak i Mariusz Molka, ale z ich strzałami poradził sobie Patryk Szulc. W odpowiedzi zabrakło zamknięcia dośrodkowania z rzutu wolnego Krzysztofa Czabańskiego, później piłki nie opanował będący na dobrej pozycji Dawid Guźniczak, a następnie precyzji zabrakło Szymonowi Gałczyńskiemu. W 21. minucie po silnym uderzeniu Patryka Kowalskiego skutecznie piąstkował bramkarz gospodarzy. Tymczasem tuż przed upływem pół godziny po podaniu z głębi pola sytuację sam na sam z nim wykorzystał Wojciech Bzdęga. Od tego momentu rawiczanie się cofnęli a przewagę zyskali chcący jak najszybciej odrobić stratę koźminianie. Pierwszą okazję ku temu miał Igor Skowron – Karol Danek nie dał się także zaskoczyć. Tak samo po kolejnym stałym fragmencie wykonanym przez „Czabana” popisując się dużym refleksem i efektowną paradą po której był róg. Potem z bliska spudłował główkujący Michał Sztok. Napór Orła dał efekt w 37. minucie kiedy to pięknego gola z ostrego kąta w tzw. długi róg zdobył „Gała”. Miejscowi nie zwalniali nadal atakując. Następne dwa rzuty wolne wykonał Czabański. Po pierwszym wprost w ręce bramkarza główkował Dawid Guźniczak, a drugi był minimalnie niecelny, chociaż wydawało się, że z teoretycznie najlepszej pozycji. W międzyczasie równie niewiele pomylił się Marcin Szymkowiak. Końcówka pierwszej połowy napawała optymizmem przed drugą i to się potwierdziło. Tuż po jej rozpoczęciu, po podaniu Gałczyńskiego, dobrej sytuacji nie wykorzystał Guźniczak. W 52. minucie takową, w postaci rzutu wolnego z 20 metrów na wprost bramki, mieli rawiczanie. Wykonawcą był Bzdęga trafiając wprost w mur. Kilka chwil później „Gała” nie zdołał wykorzystać błędu Danka. W rewanżu dwie szanse miał Kowalski. Najpierw jego strzał musnął spojenie słupka z poprzeczką, a potem napastnikowi Rawii zabrakło dokładności W 69. minucie po dośrodkowaniu Oskara Maciejewskiego piłki nie sięgnął Marcin Szymkowiak. Osiem minut później po kolejnym wolnym Czabańskiego z bliska trafił Skowron. W 82. minucie z dobrej pozycji spudłował Mikołaj Szulc. Zaledwie jednak kilkadziesiąt sekund później po podaniu Marcina Szymkowiaka znów trafił, będący w bardzo dobrej formie, Gałczyński. Okazję teraz już tylko na kontaktowego gola miał Bzdęga, ale z jego niezbyt mocnym strzałem po ziemi, poradził sobie Szulc. W ostatniej minucie regulaminowego czasu Marcin Szymkowiak nie dokładnie podał do znajdującego się na dobrej pozycji Piotra Walczaka. Po chwili udało mu się jednak oddać strzał, ale obroniony przez Danka. Gospodarze zdążyli przeprowadzić jeszcze jedną akcję, a w jej decydującej fazie Mikołaj Szulc podał do Marcina Szymkowiaka, który minąwszy bramkarza z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki ustalając wynik tego pojedynku, gdyż w tym samym momencie został on zakończony.

Teraz przed Białym Orłem, w skutek wycofania się Dąbroczanki i LKS Ślesin, aż dwa i pół tygodnia przymusowej pauzy. W przedostatnim meczu sezonu, a jednocześnie ostatnim wyjazdowym, w ostatni dzień maja, koźminianie o 17.00 rozpoczną mecz w Ostrzeszowie z Victorią. Trzy dni później sezon zakończą meczem u siebie z SKP Słupca (16.00).

(wb)   

 

BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. – RAWIA RAWAG RAWICZ 4:1 (1:1)

SKŁADY

Biały Orzeł: P. Szulc, Dolata (61’ Walczak), Błażejczak (61’ M. Szulc), Guźniczak, Czabański, Maciejewski, J. Szymkowiak, M. Szymkowiak, Sztok, Skowron, Gałczyński (84’ Bastrzyk)

Rawia: Danek,  P. Wawrzyniak, Wiśniewski, P. Skrzypczak (46’ T. Wawrzyniak), Kołeczko, Chebo (67’ Gąsiorowski), Walkowiak, Molka, Kowalski (80’ Zaborowski), Bzdęga, T. Skrzypczak

BRAMKI

0:1 Wojciech Bzdęga 29’

1:1 Szymon Gałczyński 37’

2:1 Igor Skowron 76’

3:1 Szymon Gałczyński 83’

4:1 Marcin Szymkowiak 92’


Rawia rozbita w końcowym kwadransie

Dodane 14-05-2017 08:27

Trzecie zwycięstwo z rzędu odniosła w sobotę ekipa Białego Orła Koźmin Wielkopolski. Team trenera Macieja Dolaty na własnym boisku pokonał Rawię Rawaq Rawicz 4:1. Zabójczy dla gości był ostatni kwadrans spotkania.  

Mecz lepiej rozpoczęli przyjezdni. Najpierw sytuacji sam na sam z Patrykiem Szulcem nie wykorzystał Patryk Kowalski. Kilka minut później lepiej zachował się jego kolega, Wojciech Bzdęga, otwierając rezultat konfrontacji.

Koźminianie wyrównali jeszcze przed przerwą. Po dośrodkowaniach Krzysztofa Czabańskiego dwa razy wprawdzie dobrze interweniował bramkarz Rawii, lecz wobec strzału Szymona Gałczyńskiego był już bezradny. Popularny Gała otrzymał piłkę z prawej strony pola karnego, długo sie nie zastanawiał i pięknym uderzeniem ulokował futbolówkę w siatce.

Po zmianie stron gospodarze dążyli do wyjścia na prowadzenie. Zabójczy dla rywali był ostatni kwadrans. W 75. minucie do rzutu wolnego z prawej strony boiska podszedł K. Czabański. Defensor dośrodkował na głowę Igora Skowrona, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Potem kolejne trafienie zanotował S. Gałczyński, pokonując golkipera strzałem lewą nogą. W doliczonym czasie gry sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał Marcin Szymkowiak, ustalając wynik meczu.

(GRZELO)

Biały Orzeł Koźmin Wlkp. – Rawia Rawaq Rawicz 4:1 (1:1)

BRAMKI: 0:1 – Wojciech Bzdęga (28′), 1:1 – Szymon Gałczyński (36′), 2:1 – Igor Skowron (75′ głową), 3:1 – Szymon Gałczyński (82′), 4:1 – Marcin Szymkowiak (92′)

BIAŁY ORZEŁ: P. Szulc – Maciejewski, Czabański, Skowron, Sztok – Dolata (60′ Walczak), M. Szymkowiak, Guźniczak, J. Szymkowiak – Gałczyński (85′ Bastrzyk), Błażejczak (60′ M. Szulc)


„Gała” dał wygraną

Dodane 08-05-2017 10:07

Po dwóch bramkach Szymona Gałczyńskiego piłkarze Białego Orła pokonali w Lesznie  miejscową Polonię 1912.

_340744_3

Koźminianie postawili sobie za cel zajęcie na koniec sezonu szóstego miejsca. Aby go zrealizować przede wszystkim sami, w kilku ostatnich meczach które im zostały, nie powinni już tracić punktów oraz liczyć też na dobre dla nich wyniki w innych pojedynkach. Krokiem ku temu było wyjazdowe zwycięstwo z faworyzowaną Polonią, mającą w swoim składzie m.in. bardzo groźne trio, jeszcze nie tak dawno grające w kobylińskim Piaście. Wystarczy wspomnieć, że Artur Krawczyk zdobył do tej pory 13 bramek, Jakub Borowczyk (11) a Łukasz Glapiak (7). A można jeszcze dodać Tomasza Marcinkowskiego z sześcioma trafieniami. Koźminianie mieli więc na kogo uważać. Ale pamiętając o wspomnianym zadaniu nie mogli tylko się przecież bronić i dlatego zaczęło się od ich ataków. Najpierw, po podaniu Marcina Szymkowiaka dokładności zabrakło Dawidowi Dolacie, a następnie podania Pawła Majusiaka nie zamknął, będący w bardzo dobrej sytuacji, Szymon Gałczyński. Gospodarze pierwszą okazję mieli w szóstej minucie. Wówczas to po rzucie wolnym Łukasza Bugzela z 25 metrów piłka otarła się od jednego z gości i w niewiele nad poprzeczką wyszła na róg. Odważna gra Orła dała efekt w 18. minucie kiedy to po rzucie wolnym Krzysztofa Czabańskiego wykonywanym z 25 metrów z pobliża linii bocznej trafił popularny „Gała”. Zespół z naszego powiatu chciał „pójść za ciosem”, ale najpierw bramkarz rywali w ostatniej chwili uprzedził chcącego główkować Dolatę, a następnie dobrej okazji nie wykorzystał Majusiak. W odpowiedzi niewiele pomylił się Glapiak. Tymczasem w 32. minucie Marcin Szymkowiak minął wysuniętego Jakuba Krzyżostaniaka i skierował piłkę do pustej już bramki i ta i tak by wpadła, ale dotknąć ją jeszcze postanowił, będący tuż przed linią bramkową, Gałczyński. Miejscowi ostro więc protestowali, że gol nie powinien zostać więc uznany i powinien zostać odgwizdany spalony, ale sędzia główny, jeszcze po konsultacji z asystentem, podtrzymał swoją decyzję i trafienie zaliczył. Koźminianin jeszcze przed przerwą mógł skompletować hat – tricka, ale tym razem, będąc na dobrej pozycji, minimalnie się pomylił.

Gałczyński szansę miał też tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, ale jego atak dalekim wybiegiem zakończył Krzyżostaniak. Po chwili podanie Dolaty do, wychodzącego na dobrą pozycję, Artura Błażejczaka przerwał jeden z obrońców. W odpowiedzi niewiele zabrakło Krawczykowi wykonującemu rzut wolny z 20 metrów. W 56. minucie wydawało się, że Patryk Szulc bez najmniejszych problemów poradzi sobie z uderzeniem z dystansu Przemysława Kowalskiego, piłka po drodze jeszcze skozłowała i koźmiński bramkarz miał spore trudności z jej złapaniem, ale ostatecznie znalazła się ona w jego rękach. W dalszej części nieco dokładności zabrakło Michałowi Płocharczykowi, potem podanie Borowczyka do Krawczyka przerwał Patryk Szulc, a w 66. minucie Krawczyk z dystansu zdołał oddać strzał, ale niecelny. Po kontrze na ni to strzał, ni podanie zdecydował się Dolata, a skutkiem było tylko to, że piłka przeszła przez linię końcową. Przy następnej akcji koźminian podanie do Michała Sztoka kolejnym dalekim wybiegiem przerwał bramkarz Obry. W 70. minucie po strzale Glapiaka z 10 metrów i rykoszecie piłka tuż nad poprzeczką wyszła na róg. Po chwili równie niewiele zabrakło Krawczykowi. Kilkadziesiąt sekund później po rzucie rożnym i strzale Igora Skowrona jeden z miejscowych obrońców wybił piłkę z linii bramkowej, a następnie dobrej sytuacji nie wykorzystał Sztok. W 76. minucie następne dalekie wyjście leszczyńskiego bramkarza przerwało atak Gałczyńskiego. Tuż przed upływem regulaminowego czasu Piotr Walczak zamiast podać do dobrze ustawionych Mikołaja Szulca i Wojciecha Kamińskiego sam długo holował piłkę, aż w końcu ją stracił i z tej ciekawie i groźniej zapowiadającej się akcji nic nie wyszło. Tym niemniej komplet punktów przyjechał do Koźmina.

W następnym meczu, w najbliższą sobotę, Biały Orzeł podejmować będzie Rawię Rawicz (16.00).

(wb)

 

POLONIA 1912 LESZNO – BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. 0:2 (0:2)

SKŁADY

Polonia: Krzyżostaniak, Krawczyk, Kowalski, Bugzel, Karolczak, Glapiak, Płocharczyk, Rerak (66’ Siecla), Robaczyński (58’ Stachowiak), Borowczyk (74’ Wydmuch), Lokś (83’ Bujak)

Biały Orzeł: Szulc, Czabański, Maciejewski, Dolata (81’ Kamiński), Majusiak, Skowron, M. Szymkowiak (65’ Sztok), Błażejczak (65’ Walczak), J. Szymkowiak, Guźniczak, Gałczyński (81’ Szulc)

BRAMKI

0:1 Szymon Gałczyński 18’

0:2 Szymon Gałczyński 32’


Polonia Leszno – Szymon Gałczyński 0:2

Dodane 07-05-2017 14:23

ostrovia 11

W sobotę zespół Białego Orła Koźmin Wielkopolski pokonał na wyjeździe wyżej sklasyfikowaną Polonię 1912 Leszno 2:0. Dwukrotnie do bramki miejscowych trafił Szymon Gałczyński.

Szkoleniowiec Orłów zdecydował się wystawić taką samą jedenastkę jak w wygranym meczu z Kanią Gostyń. I to się opłaciło. W 17. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Krzysztof Czabański, a w polu karnym najlepiej zachował się Szymon Gałczyński, pokonując bramkarza Polonii strzałem głową.

Kilkanaście minut później po indywidualnej szarży lewą stroną boiska na uderzenie zdecydował się Marcin Szymkowiak. Błąd w tej sytuacji popełnił leszczyński golkiper i piłka zmierzała w kierunku bramki. Wtedy do futbolówki dobiegł Gałczyński i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.

Orły mogły wygrać wyżej, lecz dogodnych sytuacji nie wykorzystali Michał Sztok i Piotr Walczak. Polonia wprawdzie miała optyczną przewagę, lecz dobrze usposobiona defensywa gości pozwalała rywalom jedynie na strzały z dystansu.

(GRZELO)

Polonia 1912 Leszno – Biały Orzeł Koźmin Wlkp. 0:2 (0:2)

BRAMKI: 0:1 – Szymon Gałczyński (17′ głową), 0:2 – Szymon Gałczyński (31′)

BIAŁY ORZEŁ: P. Szulc – Majusiak, Czabański, Skowron, Maciejewski – Dolata (80′ Kamiński), Guźniczak, J. Szymkowiak, M. Szymkowiak (65′ Sztok) – Błażejczak (65′ Walczak), Gałczyński (80′ M. Szulc)


Koźmińskie Orły lepsze od Kani

Dodane 04-05-2017 13:00

DSC_3435

 

Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski w środę pokonał u siebie 3:1 Kanię Gostyń. Gole dla miejscowych strzelili Krzysztof Czabański, Piotr Walczak i Mikołaj Leoniak.

Mecz rozpoczął się źle dla koźminianin, którzy przegrywali po kwadransie gry. Błąd popełnił strzegący tego dnia bramki gospodarzy Patryk Szulc. Piłka po strzale Mikołaja Olejniczaka skozłowała przed golkiperem i wpadła do siatki. Kwadrans później Orły wyrównały. Krzysztof Czabański uderzył potężnie z rzutu wolnego, nie dając szans bramkarzowi Kani.

W 73. minucie najprzytomniej w polu karnym po rzucie rożnym zachował się Piotr Walczak i strzałem z przysłowiowego “bambra” umieścił piłkę w siatce. Rywale mogli wyrównać w samej końcówce, lecz piłka trafiła w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Mikołaj Leoniak, wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem.

(GRZELO)

Biały Orzeł Koźmin Wlkp. – Kania Gostyń 3:1 (1:1)

BRAMKI: 0:1 – Mikołaj Olejniczak (16′), 1:1 – Krzysztof Czabański (30′ wolny), 2:1 – Piotr Walczak (73′), 3:1 – Mikołaj Leoniak (91′)

BIAŁY ORZEŁ: P. Szulc – Majusiak, Czabański, Skowron, Maciejewski – Dolata (62′ Oleśków), Guźniczak, J. Szymkowiak, M. Szymkowiak (90′ Leoniak) – Błażejczak (62′ Walczak), Gałczyński (75′ M. Szulc)


REFORMA ROZGRYWEK STAJE SIĘ FAKTEM

Dodane 01-05-2017 10:15

WZPN_logo_200[3]

Zarząd Wielkopolskiego ZPN na swoim posiedzeniu w dniu 26 kwietnia br przyjął Uchwałę dot. wdrożenia procedury utworzenia jednej grupy IV ligi.

 

Od Sezonu 2018/2019 wprowadzona zostanie reforma rozgrywek seniorskich, które otrzymają następujący kształt:

 

  • IV Liga licząca 20 zespołów

Zostanie utworzona z :

– zespołów IV Lig grup północnej i południowej,

– zespołów awansujących z Klas Okręgowych Poznań Wschód, Poznań Zachód, Piła, Konin, Kalisz i Leszno oraz zespołów spadających z III Ligi.

 

Powstanie nowy poziom rozgrywek. Trzy grupy LIGI OKRĘGOWEJ

 

  • Ligi Okręgowe Gr I; II; III liczące po 16 zespołów każda.

Zostaną one utworzone z właściwych terytorialnie zespołów spadających z IV Lig grup północnej i południowej oraz awansujących z właściwych terytorialnie Klas Okręgowych Poznań Wschód, Poznań Zachód, Piła, Konin, Kalisz i Leszno.

 

AWANSE:

IV LIGA

 

Zespoły, które zajmą pierwsze miejsca w grupach północnej i południowej rozgrywek IV Ligi rozgrywać będą baraż (dwumecz) o awans do III Ligi.

Awans uzyskuje zwycięzca barażu. Losowanie gospodarza pierwszego meczu odbędzie się po zakończeniu rozgrywek IV Ligi w Siedzibie Wielkopolskiego ZPN w Poznaniu.

 

Do IV Ligi awans uzyskuje po jednym zespole z Klas Okręgowych: Poznań Wschód, Poznań Zachód, Piła, Konin, Kalisz i Leszno.  IV Liga w sezonie 2018/2019 będzie liczyła 20 zespołów.

 

SPADKI:

Z IV Lig grupy północnej i południowej spadają zespoły z miejsc od 9 do 16 do odpowiedniej terytorialnie grupy Ligi Okręgowej.

Spadek uzyskuje również zespół z 8 miejsca w grupie której zwycięzca przegra baraż o awans do III Ligi. Ilość drużyn spadających może się zwiększyć o ilość drużyn spadających z III ligi.

 

 

KLASA OKRĘGOWA

 

Do Ligi Okręgowej gr III awans uzyskują zespoły z Klas Okręgowych Kalisz i Konin, które zajmą 2 miejsca i kolejne tak aby Liga Okręgowa gr III liczyła 16 zespołów.

W przypadku gdy ostatnie miejsce w Lidze Okręgowej gr III pozostanie dla dwóch zespołów, które zajęły tą samą lokatę w swoich Klasach Okręgowych rozegrany zostanie dwumecz barażowy. Losowanie gospodarza pierwszego meczu odbędzie się po zakończeniu rozgrywek obydwu Klas Okręgowych w Siedzibie Wielkopolskiego ZPN w Poznaniu.

 

Powyższe zmiany zawarte sa w załączniku nr 1 do Regulaminu Rozgrywek Seniorów IV Ligi, Klas Niższych oraz Klas Młodzieżowych na sezon 2017/2018.

Autor:(am)


Popłynęli z Obrą !

Dodane 01-05-2017 10:11

SONY DSC

W słabym stylu kwietniowe mecze zakończyli piłkarze Białego Orła. Na wyjeździe przegrali oni z Obrą 1912.

Przed sezonem gospodarze byli wymieniani w grupie zespołów mających włączyć się o mistrzostwo i to się potwierdza. Było wiadomo, że koźminian czeka więc trudne zadanie. Z drugiej jednak strony meczami we Wrześni i Ostrowie pokazywali już oni, że z  faworyzowanymi rywalami i to na ich terenie grać potrafią.

Tym razem jednak miejscowi od początku narzucili swój styl gry. Widać było, że są oni bardzo zmobilizowani i dobrze przygotowani taktycznie. Bardzo szybko opanowali oni środek boiska i Orzeł sporymi fragmentami miał duże problemy by się przedrzeć. Sporadycznie to się jednak udawało i dwukrotnie przyniosło to pewne zagrożenie, ale najpierw zbyt lekko strzelił Marcin Szymkowiak, a następnie, po podaniu Szymona Gałczyńskiego, piłka odskoczyła, znajdującemu się na dobrej pozycji, Dawidowi Dolacie i tą zdołał złapać Szymon Kubicki. W odpowiedzi, po uderzeniu Krystiana Łukaszyka i rykoszecie był róg, a następnie niewiele pomylił się Mariusz Józefiak. Inaczej było po kwadransie kiedy to pierwszy z tej dwójki swoją następną bardzo dobrą sytuację już wykorzystał. Pomimo sporej ilości prostych strat koźminianie mieli okazje do wyrównania, ale po rzucie wolnym Piotra Walczaka zbyt lekko główkował Igor Skowron, a akcję popularnego „Gały” w ostatniej chwili przerwał jeden z obrońców i skończyło się na aucie. Potem ataki Jakuba Szymkowiaka i Michała Sztoka dalekimi wybiegami przerywał Kubicki. Z chęci zdobycia następnego gola nie rezygnowali też oczywiście miejscowi. Aż trzy okazje ku temu miał aktywny Józefiak. Przy pierwszej z nich dobrze spisał się Sebastian Kaźmierczak, a przy dwóch następnych piłkarzowi Obry minimalnie zabrakło precyzji. Tak samo Łukaszykowi, a groźne uderzenie Łukasza Białego przyniosło gospodarzom róg.

Od początku drugiej połowy w ekipie z naszego powiatu pojawiło się dwóch rezerwowych. Gra koźminian optycznie wyglądała niby lepiej, ale tym niemniej nie stworzyli oni chociażby jednej groźniej akcji. Sporadyczniej atakowała też Obra. W 52. minucie po strzale Łukaszyka z ostrego kąta piłka przeszła tuż nad poprzeczką. Dwanaście minut później kościanianie wykonywali rzut wolny z lewej strony, który nazwać można by było „krótkim rogiem” – po dośrodkowaniu Józefiaka i zgraniu Piotra Sarbinowskiego z bliska trafił Maciej Przewłocki, który w doliczonym czasie pierwszej połowy zmienił kontuzjowanego Tomasza Marcinkowskiego. W 71. minucie uderzenie Szymona Słomy obronił Kaźmierczak. Po następnych dziesięciu minutach do wydawało się już straconej piłki ambitnie ruszył Piotr Sarbinowski i naprawdę niewiele zabrakło by mu się to naprawdę sowicie opłaciło, ale po jego strzale z ostrego kąta piłka odbiła się od słupka a następnie wpadła wprost w ręce koźmińskiego bramkarza. Tym niemniej gospodarze zainkasowali komplet punktów.

(wb)  

 

OBRA 1912 KOŚCIAN – BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. 2:0 (1:0)

SKŁADY

Obra: Kubicki, Chwaliszewski, Józefiak (83’ Lewandowski), Jarka, Frąckowiak, Sznabel, Biały, Sarbinowski, Michalak (67’ Słoma), Łukaszyk (69’ Ratajczak), Marcinkowski (45+1’ Przewłocki)

Biały Orzeł: Kaźmierczak, Dolata (74’ Maciejewski), Majusiak, Skowron, Sztok, Guźniczak, Gałczyński (74’ Błażejczak), M. Szulc (46’ Kamiński), J. Szymkowiak, Walczak (46’ Oleśków), M. Szymkowiak

BRAMKI

1:0 Krystian Łukaszyk 15’

2:0 Maciej Przewłocki 64’


Remis Orzełków

Dodane 23-04-2017 16:06

W kolejnym meczu ligowym piłkarze Białego Orła zremisowali, u siebie, z PKS Racot.

 

Za faworytów tego spotkania można było upatrywać koźminian. Grali przecież z zespołem znajdującym się niżej w ligowej tabeli. Z drugiej jednak strony w poprzedniej kolejce, co prawda na swoim terenie, ale jednak pokonał, znajdującą się jeszcze wyżej od nich, Centrę i to musiało budzić pewien respekt.

W pojedynku tym okazję do debiutu dostał dotychczas rezerwowy bramkarz, miejscowy wychowanek, Patryk Szulc. Przyznać jednak trzeba, że podobnie jak jego vis a vis – Adrian Konradowski nie miał za dużo pracy. Spotkanie stało bowiem na bardzo przeciętnym poziomie. U gospodarzy widać jeszcze było spotkanie trudnym pucharowym bojem z Jarotą. Rywale też za bardzo nie kwapili się do ataków dużo grając długimi podaniami, które jednak nie zawsze były celne. Gra w dużej mierze toczyła się więc w strefie środkowej. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Utrzymywał się on także jeszcze dosyć po zmianie stron. Okazję do zmiany wyniku najpierw miał Szymon Gałczyński, ale z dobrej pozycji nie oddał strzału. Po chwili identycznie było przed koźmińską bramką kiedy to w piłkę nie trafił, będący na piątym metrze, Bartosz Pudlicki, w przeciwnym razie niechybnie byłby gol. W 63. minucie po uderzeniu Dawida Dolaty i lekkim rykoszecie skutecznie interweniował Konradowski. W odpowiedzi po akcji zaledwie 16-letniego Konrada Grzymisławskiego dobrej sytuacji nie wykorzystał Tomasz Bajsztok. Inaczej było w 73. minucie kiedy to prostej stracie Krzysztofa Czabańskiego i następnie szybkiej, trójkowej akcji prowadzenie dla gości zdobył Maciej Czarnecki. Strata mogła zostać odrobiona niemal błyskawicznie, ale Dolata zamiast przerzucić piłkę nad leżącym bramkarzem, posłał ją po ziemi i ten nie miał więc problemów z jej złapaniem. W 82. minucie Czabański odkupił swoje winy gdyż po rzucie rożnym Marcina Szymkowiaka pięknym uderzeniem z kilkunastu metrów wyrównał. Na nic zdała się próba interwencji dwóch obrońców próbujących na linii bramkowej zastąpić wysuniętego Konradowskiego. Po chwili Marcin Szymkowiak mógł zapisać na swoim koncie następną asystę, ale po jego dośrodkowaniu z lewej strony i główce Wojciecha Kamińskiego piłka tuż przy słupku opuściła boisko. W samej końcówce Czabańskiego w ostatniej chwili powstrzymał Piotr Szczerbal i był tylko róg. Po nim obroniona została główka Marcina Szymkowiaka i obie drużyny podzieliły się punktami.

W następnym meczu, w najbliższą sobotę, Biały Orzeł zagra, na wyjeździe, z Obrą 1912 Kościan (16.00), w świąteczną środę, 3 maja, podejmować będzie Kanię Gostyń (16.00), a w następną sobotę znów pojedynek wyjazdowy, tym razem z Polonią 1912 Leszno (17.00).

Witold Blandzi

 

BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. – PKS RACOT 1:1 (0:0)

SKŁADY

Biały Orzeł: P. Szulc, Dolata, Majusiak, Guźniczak, Czabański, Maciejewski (63’ Kamiński), Gałczyński, Sztok, Błażejczak (55’ M. Szulc), M. Szymkowiak, Walczak

PKS: Konradowski, Czarnecki, Mądry, Klak, Szczerbal, Bajsztok, Sznabel, Sitkowski, Żak (91 Pierzchlewicz), Grzymisławski, Pudlicki

BRAMKI

0:1 Maciej Czarnecki 63’

1:1 Krzysztof Czabański 82’


Copyrights © 2016 InternetTime itime.pl