Od euforii po dramat .

Dodane 18-09-2017 08:29

SONY DSC

O tym jak blisko jest od euforii do dramatu, zarówno w życiu, jak i w sporcie, mogliśmy się przekonać w meczu Białego Orła z beniaminkiem z Turka.

 

Jeszcze przecież nie aż tak dawno Tur 1921 grał nawet na poziomie II ligi. Teraz klub ten się odradza i na pewno chce nawiązać do tych nie aż tak odległych o dobrych dla siebie czasów. Ale od początku tego meczu to w grze koźminian widać było dużą mobilizację i determinację. Ambitnie walczyli oni o każdą piłkę. To mogło się podobać. Już po zaledwie kilkudziesięciu sekundach po raz pierwszy bramkarz rywali uratował swój zespół. W ósmej minucie wydawało się, że uczyni to po raz drugi, gdyż co prawda obronił rzut wolny Krzysztofa Czabańskiego, ale odbił piłkę wprost pod nogi Marka Wiły który korzystając z prezentu z bliska skierował ją do siatki. W dalszej części „Czaban” miał dwie następne okazje. Przy pierwszej był rykoszet i skończyło się na rogu, a przy kolejnej, będącej znów stałym fragmentem, piłka odbiła się od muru. Goście mieli dwie szanse, ale akcję Bartosza Kowalskiego w ostatniej chwili przerwał Szymon Grodzki, a w 27. minucie dobrze spisał się Patryk Szulc. Siedem minut później Jakub Szymkowiak strzelił zbyt słabo by mogło to dać jakikolwiek efekt. Jednak po następnych 180 sekundach po jego podaniu Czabański uprzedził Damiana Brzostowskiego i główką z bliska podwyższył prowadzenie. Tuż przed przerwą defensywa miejscowych popełniła poważny błąd, co próbował wykorzystać Bartosz Grabowski, ale Patryk Szulc nie dał mu się pokonać. W rewanżu Brzostowski okazał się lepszy od Sebastiana Wacha. Nic więc nie zapowiadało tego co miało się stać w drugiej połowie. Tymczasem z jakiś niezrozumiałych i trudnych do wytłumaczenia powodów obraz gry po zmianie stron zmienił się o 180 stopni. Być może młodzi piłkarze Orła poczuli się zbyt pewnie i za wcześnie dopisali sobie pierwszy w tym sezonie, i tak wyczekiwany, komplet punktów. Odwrotnie Tur ewidentnie wierzący, że jeszcze nie wszystko stracone. I szybko przyniosło mu to efekt. Najpierw kontaktowego gola, z rzutu wolnego, zdobył, wprowadzony po przerwie, Beniamin Trzepacz, a następnie, po rzucie rożnym, wyrównał, nie upilnowany, Szymon Izydorczyk. Co prawda gospodarze próbowali szybko odpowiedzieć, ale Czabański posłał za mocne podanie do wychodzącego na czystą pozycję Jakuba Szymkowiaka, a główka Wiły z bliska była niecelna. Tymczasem w 70. minucie po akcji Kowalskiego, w sytuacji sam na sam, trafił, kolejny z rezerwowych, Krystian Przybylak i, niespodziewanie, goście objęli prowadzenie. Teraz już tylko wyrównać nie udało się Czabańskiemu z rzutu wolnego. W 86. minucie Przybylak, także ze stałego fragmentu, z pobliża prawej linii bocznej, posłał mocno podkręconą piłkę którą jednak Patryk Szulc zdołał wyekspediować poza boisko. Gorzej spisał się jego vis a vis, który po akcji koźminian popełnił błąd, ale przyniósł on im tylko róg. Po nim szybką kontrę przeprowadził Grabowski, ale jego strzał tuż przed linią bramkową zdołał zastopować Szymkowiak asekurujący Patryka Szulca. W doliczonym czasie odbił on piłkę przed siebie po wolnym Przybylaka, a w rewanżu minimalnie pomylił się Czabański. W ostatniej akcji meczu atak Grabowskiego zwycięstwo Tura przypieczętował Michał Ignaczak i po chwili zakończył się ten pojedynek.

Czasów na rozpamiętywanie tego jak mogło do tego dojść koźminianie nie mają dużo, gdyż w tym tygodniu rozegrają dwa mecze. Oba wyjazdowe i oba rozpoczną się o 16.00. Najpierw, w środę, w czwartej rundzie okręgowego Pucharu Polski z GKS Żerków, a w sobotę, w lidze, z kolejnym beniaminkiem, Koroną Piaski.

(wb)

 

BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. – TUR 1921 TUREK 2:4 (2:0)

SKŁADY

Biały Orzeł: P. Szulc, Majusiak, Dolata (55’ Derwich), Skowron, Grodzki, J. Szymkowiak, Wiła, Gałczyński (63’ M. Szymkowiak), Czabański, Maciejewski (82’ Jankowski), Wach (63’ M. Szulc)

Tur: Brzostowski, Kowalski, Czajka, Izydorczyk (68’ Ignaczak), Lament (46’ Trzepacz), Bieniek (83’ Pietraszak), Fret, Błaszczyk (57’ Przybylak), Grabowski, Młynarski, Maliński

BRAMKI

1:0 Marek Wiła 8’

2:0 Krzysztof Czabański 37’

2:1 Beniamin Trzepacz 52’

2:2  Szymon Izydorczyk 55’

2:3 Krystian Przybylak 70’

2:4 Michał Ignaczak 93’


Trzeci punkt Orła

Dodane 10-09-2017 20:44

 

SONY DSC

W siódmej kolejce piłkarze Białego Orła zanotowali trzeci w tym sezonie remis, a jednocześnie pierwszy wyjazdowy. Z tym punktem wrócili ze Słupcy.

 

Gospodarze mieli do tej pory na swoim koncie dziewięć punktów. Minimalnie bo po 1:0 pokonali Rawię Rawag (u siebie) oraz Obrę 1912 (na wyjeździe), natomiast trzeci komplet punktów zdobyli dzięki walkowerowi za pojedynek z Kanią (który na boisku przegrali 0:1). Koźminianie do tego spotkania przystąpili z aż ośmioma młodzieżowcami w wyjściowym składzie, co niewątpliwie jest swoistym rekordem, oraz z zaledwie trzema rezerwowymi. Brakowało m.in. najbardziej doświadczonych Igora Skowrona i Krzysztofa Czabańskiego a dodatkowo także Alana Janowskiego. Mimo więc, że punkty potrzebne są im niczym tlen to czekało ich trudne zadanie.

Na początku dwóch okazji dla miejscowych nie wykorzystał Marcel Koziorowski, a po jednej Piotr Witowski i Kamil Sikorski. W odpowiedzi Szymon Szymański nie dał się zaskoczyć Marcinowi Szymkowiakowi, a Mikołaj Szulc będąc na dobrej pozycji nie zdołał oddać czystego strzału. Prowadzenie SKP zdobył w 31. minucie kiedy to po rzucie wolnym Michała Lorenckiego z bliska celnie główkował Koziorowski wykorzystując swoją trzecią szansę. Riposta mogła być natychmiastowa, ale Szymański dalekim wybiegiem uprzedził Dawida Dolatę, a następnie dobre sytuacje zmarnowali Szymon Gałczyński i Jakub Szymkowiak. Z kolei okazję na drugiego gola dla gospodarzy zmarnowali Sikorski i Marcin Balalia.

Nie mający nic do stracenia zdeterminowany Orzeł do bardziej zdecydowanych ataków ruszył od początku drugiej połowy. Ale dwóch następnych okazji nie wykorzystał „Gała”, a po stałym fragmencie Jakuba Szymkowiaka skutecznie interweniował Szymański. Odważniejsza gra gości upragniony efekt przyniosła w 65. minucie kiedy to pomimo ostrego kąta uderzeniem z prawej strony Marcin Szymkowiak zdołał umieścić piłkę w siatce i tym samym wyrównać. I w tym momencie biorąc pod uwagę statystykę sytuacja gości była dobra, gdyż w dotychczasowych meczach tego sezonu SKP nie zdobył więcej jak jednego gola. Tym niemniej teraz chciał przełamać tą „tradycję” m.in. za sprawą Florenckiego, ale mimo, że z dwóch rzutów wolnych uderzał on bardzo mocno to dwukrotnie dobrze spisał się Patryk Szulc, tak samo po dwóch strzałach Dariusza Gromanowskiego i jednym Adama Święcickiego. Za to już w doliczonym czasie Szymański uratował swój zespół przed porażką. Miejscowym w zdobyciu kompletu punktów nie pomogły więc nawet cztery dokonane zmiany, przy tylko dwóch możliwych u koźminian, którym ten jeden punkt ważny i potrzebny nie pomógł jednak dźwignąć się z ostatniego miejsca w tabeli. Ale oby był sygnałem do marszu w jej górę.

W następnym meczu, w najbliższą sobotę, Biały Orzeł podejmować będzie jednego z beniaminków – Tur 1921 Turek (16.00)

(wb)       

 

SKP SŁUPCA – BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. 1:1 (1:0)

SKŁADY

SKP: Szymański, Witowski, Lorencki, Gromanowski, Woźniak, Kwaśny (79’ Mikołajczyk), Balalia (61’ Kobylarek), Koziorowski (84’ Janecki), Sikorski (61’ Święcicki), Sroka, Bednarowicz

Biały Orzeł: P. Szulc, Majusiak, Grodzki, Dolata, Maciejewski, J. Szymkowiak, M. Szymkowiak, M. Szulc (46’ Derwich), Błażejczak (58’ Wiła), Gałczyński, Wach

BRAMKI

1:0 Marcel Koziorowski 31’

1:1 Marcin Szymkowiak 65’


Dodane 10-09-2017 12:43

plakat-szkolka


To mały krok człowieka, ale wielki powrót do normalności.

Dodane 10-09-2017 10:36

 

indeks.jpg6

W siódmej kolejce drużyna Białego Orła udała się na trudny teren do Słupcy. Okazało się, że w tym meczu z różnych względów nie zagrają: Igor Skowron, Krzysztof Czabański oraz Alan Janowski. Dodatkowo na ławce rezerwowych oprócz bramkarza było tylko dwóch zmienników. Kolejny rekord to ośmiu młodzieżowców w podstawowym składzie.

Mecz w pierwszej połowie nie układał się po myśli piłkarzy z Floriańskiej i przegrywaliśmy po stałym fragmencie gry 1:0. Lecz w drugiej połowie na boisku pojawił się inny zespół, który zdeterminowany doprowadził do remisu i przywozimy jeden punkt ze Słupcy.

Szersza relacja wkrótce.


Pierwsza u siebie

Dodane 04-09-2017 07:51

 

SONY DSC

Piłkarze beniaminka  z  Odolanowa jako pierwsi w tym sezonie wywalczyli w Koźminie komplet punktów. Dla gospodarzy była to już jednak w sumie czwarta porażka.

 

 

Wcześniej Biały Orzeł zremisował u siebie z Ostrovią 1909 i PKS Racot, a w trzecim pojedynku na swoim terenie nie zbył chociażby tego jednego punktu. Przypomnijmy, że odolanowianie do IV ligi dostali się poprzez baraże zastępując wycofanego Wichra Dobra. Absolutnego debiut na tym poziomie mieli słaby, ale przed tygodniem zainkasowali historyczny bo pierwszy komplet punktów w Ostrowie, a teraz na ich konto powędrował następny.

O pierwszej połowie można praktycznie jedynie napisać, że się odbyła. Obie drużyny grały bardzo chaotycznie, nerwowo i niedokładnie. Gra toczyła się głównie w strefie środkowej. Dla gości dwóch okazji nie wykorzystał Mateusz Sobczak – najpierw niewiele się pomylił, a potem jego rzut wolny, z 25 metrów, obronił Bartosz Kubiak. W odpowiedzi po stałym fragmencie Krzysztofa Czabańskiego i interwencji Allana Filipiaka skończyło się na rogu. Po tych trzech szansach do których doszło w pierwszym kwadransie skończyły się też emocje.

Lepiej było po zmianie stron. Zaczęło się od pudła z kilku metrów Daniela Bąka. Po chwili precyzyjniejszy był Piotr Skrzypczak i odolanowianie objęli prowadzenie. W rewanżu dobra interwencja Filipiaka na granicy pola karnego zapobiegła stworzeniu zagrożenia przez Szymona Gałczyńskiego. Tuż po tej sytuacji trener Orła zdecydował się od razu na potrójną zmianę. 120 sekund później po kolejnym wolnym Sobczaka celnie z bliska główkował Michał Pawlak. Szkoda, że dopiero to „wstrząsnęło” miejscowymi którzy wreszcie się zmobilizowali i zaatakowali bardziej zdecydowanie. Allan Derwich będąc na dobrej pozycji niepotrzebnie zwlekał z oddaniem strzału, a gdy już się zdecydował został zablokowany. Potem, po podaniu Czabańskiego, z bliska niecelnie główkowała „Gała”. Większy napór koźminian efekt przyniósł w 81. minucie kiedy to kontaktowego gola strzelił Marcin Szymkowiak. Gospodarze nie „poszli jednak za ciosem” i w końcówce to przyjezdni byli bliżsi znów zwiększenia dystansu niż koźminianie wyrównania. Zarówno jednak Sobczakowi, jak i Bartoszowi Zmyślonemu zabrakło jednak dokładności, a uderzenie Wojciecha Budzika obronił Kubiak i wynik już się nie zmienił.

W następnym meczu, w najbliższą sobotę, Biały Orzeł zagra na wyjeździe z SKP Słupca (17.00).

(wb)

 

BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. – ODOLANOVIA ODOLANÓW 1:2 (0:0)

SKŁADY

Biały Orzeł: Kubiak, Majusiak, Dolata (58’ Błażejczak), Skowron, Grodzki, J. Szymkowiak, M. Szymkowiak, Gałczyński (72’ Szulc), Czabański, Wiła (58’ Janowski), Maciejewski (58’ Derwich)

Odolanovia: Filipiak, Pawlak, D. Bąk, Józefiak, J. Bąk (61’ Zmyślony), M. Sobczak, Gołdyn, Schneider (90’ Budzik), Perz, Skrzypczak (93’ Kamiński), Ciupka (78’ Żurawka)

BRAMKI

0:1 Piotr Skrzypczak 50’

0:2 Michał Pawlak 59’

1:2 Marcin Szymkowiak 81’

 


Bolesna porażka.

Dodane 03-09-2017 19:34

indeks.jpg6

Kolejnej bardzo bolesnej porażki na własnym boisku doznali piłkarze Białego Orła. Niestety tym razem receptę na Naszą drużynę znalazł tegoroczny beniaminek Odolanovia Odolanów, wygrywając 2:1. Drużyna Białego Orła po tej porażce zajmuje ostatnie miejsce w stawce IV ligowców.

Szczegóły wkrótce.


Miłe złego początki

Dodane 28-08-2017 08:41

 

indeks-jpg6

 

Mecz w Ostrzeszowie zaczął się bardzo dobrze dla piłkarzy Białego Orła. Niestety, jak się okazało, były to miłe złego początki.

 

Od samego początku było to emocjonujące, ale i nerwowe spotkanie, dlatego też koniński sędzia Łukasz Matusiak pokazał sporo żółtych kartek. Zaczęło się od szansy doświadczonego napastnika gospodarzy Macieja Stawińskiego, ale ten mając przed sobą pustą bramkę nie trafił w piłkę. Za to chwilę później z rzutu wolnego z 35 metrów prowadzenie dla Orła zdobył Igor Skowron, który 180 sekund później zapobiegł jego utracie blokując strzał Stawińskiego i skończyło się na rogu. Tuż przed upływem kwadransa Damian Grondowy poradził sobie ze stałym fragmentem wykonanym z 25 metrów, z pobliża linii bocznej, przez Alana Janowskiego. Bramkarz miejscowych przejął też zbyt mocne podanie Adriana Derwicha do wychodzącego na czystą pozycję Szymona Gałczyńskiego. Potem dwie okazje miał Marcin Szymkowiak. Najpierw zabrakło mu nieco precyzji, a po następnym uderzeniu i rykoszecie dużym refleksem popisał się Grondowy ekspediując piłkę poza boisko. Nie dał się on także pokonać główkującemu z kilku metrów Szymonowi Grodzkiemu oraz strzelającemu z kilkunastu metrów Dawidowi Idzikowskiemu. Te nie wykorzystane sytuacje „zemściły się” w doliczonym czasie pierwszej połowy kiedy to nie upilnowany Robert Skrobacz wykorzystał sytuację sam na sam z Bartoszem Kubiakiem uderzeniem w tzw. długi róg doprowadzając do wyrównania.

Druga połowa zaczęła się od minimalnie niecelnego strzału Idzikowskiego. Po chwili wydawało się, że dobrą okazją dla koźminian będzie stały fragment wykonywany z 25 metrów, ale wyraźnie „przekombinowali” i nic z tego nie wyszło. W odpowiedzi Kubiak wyratował zespół po groźnej akcji Roberta Skrobacza, a następnie tylko nieco dokładności zabrakło Michałowi Mazurkowi. W 60. minucie „Gała” „zrewanżował się” koledze i teraz on posłał za mocno piłkę do Derwicha. Cztery minuty później ładną, solową akcję lewym skrzydłem przeprowadził Marcin Szymkowiak szkoda tylko, że zakończył ją niedokładnym podaniem. W 67. minucie po wrzutce Stawińskiego z prawej strony piłka pechowo odbiła się od Skowrona i wpadła do siatki. W ten sposób to Victoria objęła prowadzenie. Zostało ono szybko podwyższone po centrze Mazurka i celnej główce Stawińskiego. A w międzyczasie mógł to zrobić Robert Skrobacz, ale zabrakło mu precyzji. Na kwadrans przed końcem Orzeł nie wykorzystał rzutu wolnego pośredniego z 11 metrów za tzw. „nakładkę”. Przy tej sytuacji Stawiński za szybko wybiegł z muru, za co ewidentnie należała się jemu żółta kartka i sędzia początkowo chciał ją pokazać, ale gdy zorientował się komu, to z nie wiadomych powodów z tego zrezygnował, gdyż napastnik ostrzeszowski miał już na swoim koncie takie upomnienie z drugiej minuty i to oznaczałoby jego wykluczenie z dalszej gry. W końcówce szans na co najmniej gola kontaktowego nie wykorzystali Oskar Maciejewski, dwukrotnie Skowron i jednej Jakub Szymkowiak.

Pojedynek ten został okupiony aż pięcioma żółtymi kartkami dla koźminian i czterema dla miejscowych.

W następnym meczu, w najbliższą niedzielę, Biały Orzeł podejmować będzie beniaminka z Odolanowa (16.00).

(wb)

 

VICTORIA OSTRZESZÓW – BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. 3:1 (1:1)

SKŁADY

Victoria: Grondowy, Paroń, Dybek, Duczmal, Stawiński, Dolata, R. Skrobacz (89’ Cerbiński), Obsadny (79’ Młoczyński), Mazurek (81’ Skorzybót), A. Skrobacz, Wieczorek (76’ Pasiak)

Biały Orzeł: Kubiak, Majusiak, Skowron, Grodzki, Idzikowski, M. Szymkowiak, Gałczyński (84’ Błażejczak), Janowski (71’ Wach), Wiła, J. Szymkowiak, Derwich (68’ Maciejewski),

BRAMKI

0:1 Igor Skowron 4’ (wolny)

1:1 Robert Skrobacz 45+1

2:1 Igor Skowron (samobójcza) 67’

3:1 Maciej Stawiński 70’


Orly nadal bez zwycięstwa

Dodane 27-08-2017 19:51

 

BO-280x182

Po pięciu meczach tego sezonu Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski ciągle jest bez zwycięstwa. Tym razem podopieczni trenera Macieja Dolaty przegrali na wyjeździe 1:3 Victorią Ostrzeszów.

 

Pierwsza połowa pojedynku należała zdecydowanie do Orłów. Goście objęli prowadzenie w 6. minucie, kiedy to Igor Skowron pokonał golkipera miejscowych świetnym uderzeniem z okolic połowy boiska. Koźminianie stwarzali sobie kolejne sytuacje, ale piłka po raz drugi nie chciała wpaść do bramki Victorii. Po strzale Szymona Gałczyńskiego futbolówka trafiła w słupek, a uderzenie Marcina Szymkowiaka w samo okienko w sobie tylko znany sposób obronił bramkarz.

W końcówce pierwszej odsłony gospodarze wyrównali. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę do siatki skierował Robert Skrobacz. Ten sam zawodnik wyprowadził swój zespół na prowadzenie w 67. minucie, wykorzystując sytuację sam na sam z Bartoszem Kubiakiem. Niedługo potem wynik spotkania ustalił Maciej Stawiński.

Team z Koźmina Wlkp. po pięciu meczach plasuje się na przedostatnim miejscu w tabeli z dwoma oczkami na koncie. W następnej kolejce Orly zmierzą się na własnym boisku z beniaminkiem – Odolanovią Odolanów.

(GRZELO)

Victoria Ostrzeszów – Biały Orzeł Koźmin Wlkp. 3:1 (1:1)

BRAMKI: 0:1 – Igor Skowron (6′), 1:1 – Robert Skrobacz (45′), 2:1 – Robert Skrobacz (67′), 3:1 – Maciej Stawiński (73′)

BIAŁY ORZEŁ: Kubiak – Majusiak, Skowron, Grodzki, Janowski – M. Szymkowiak, J. Szymkowiak, Idzikowski, Derwich (70′ Maciejewski) – Wiła, Gałczyński (80′ Błażejczak)


Trzeci wyjazd i trzecia porażka.

Dodane 27-08-2017 11:56

 

indeks.jpg6Niestety nie udało się po raz kolejny przywieźć punktów w tej rundzie z meczu mistrzowskiego rozgrywanego na boisku rywala. Tym razem piłkarze Białego Orła udali się na boisko Victorii Ostrzeszów. Mimo, iż od 3 minuty po rzucie wolnym wykonanym przez Igora Skowrona prowadziliśmy 1:0, to jednak wynik ostateczny 3:1 dla Ostrzeszowa i punkty pozostały u gospodarzy.

Szersza relacja wkrótce.


Remis Orła

Dodane 24-08-2017 15:01
SONY DSC

SONY DSC

W zaległym meczu piłkarze Białego Orła zaledwie zremisowali z PKS Racot.

 

W poprzednim sezonie rywale zajęli ostatnie miejsce w tabeli, spośród tych, które dotrwały do końca, czyli oczywiście nie licząc wycofanych Dąbroczanki i LKS Ślesin. W dwóch dotychczasowych meczach nowego sezonu przegrali w Nowych Skalmierzycach 1:4 i zremisowali w Odolanowie 1:1. Można było więc mieć nadzieję, że jest to przeciwnik z którym koźminianie powinni sobie poradzić. Rzeczywiście od początku osiągnęli oni pewną przewagę, ale nie potrafili jej udokumentować. Przy pierwszej okazji, po strzale Marcina Szymkowiaka i interwencji Adriana Konradowskiego, skończyło się na rogu. Po chwili podanie Mikołaja Szulca do wychodzącego na dobrą pozycję Adriana Derwicha było za mocne. Podobnie było po centrze Alana Janowskiego do Dawida Idzikowskiego. Ten drugi kilka minut później miał jednak dwie okazje, ale najpierw po jego strzale bramkarz wyekspediował piłkę poza boisko. A następnie, po dośrodkowaniu z narożnika, zawodnik Orła główkował minimalnie niecelnie. Następnie dwóch szans, zarówno z akcji, jak i po stałym fragmencie, nie wykorzystał Krzysztof Czabański. Goście mieli praktycznie tylko jedną okazję kiedy to z uderzeniem Huberta Sznabla poradził sobie Bartosz Kubiak.

Na początku drugiej połowy, mając przed sobą pustą bramkę, prosto w nogi obrońcy trafił Jakub Szymkowiak, a dobijający Paweł Majusiak spudłował. W dalszej części znów rzutu wolnego z 20 metrów pomylił się Czabański, a następnie, z podobnej odległości, ale już z akcji Idzikowski. Później za głębokie było podanie Jakuba Szymkowiaka. W końcu zatrudniony został też bramkarz gospodarzy, ratujący zespół po strzałach Patryka Łakomego i dwóch Piotra Pierzchlewicza i zwłaszcza przy tych dwóch musiał popisać się sporym refleksem. A zamykające tą akcję uderzenie było minimalnie niecelne. Na kwadrans przed końcem zbyt lekko strzelił Marcin Szymkowiak i piłkę, która otarła się jeszcze o rękawice leżącego wysuniętego Konradowskiego tuż przed linią zastopował asekurujący go Tomasz Kaczmarek. Koźminianie reklamowali co prawda, że przy tej akcji faulowany w polu karnym był Artur Błażejczak, ale sędziowie byli innego zdania. W końcówce dwóch następnych okazji nie wykorzystał Czabański. Po tej drugiej goście przeprowadzili szybką kontrę zakończoną jednak zbyt lekkim strzałem Jacka Żaka i bramkarz miejscowych nie miał najmniejszych problemów ze skuteczną interwencją. Już w doliczonym czasie jeszcze raz stały fragment wykonał „Czaban” po nim niewiele pomylił się główkujący Szymon Grodzki, który mógł mieć prawdziwe „wejście smoka” gdyż zaledwie chwilę wcześniej pojawił się na boisku. Wyniku jednak nie zmienił.

W następnym meczu, w najbliższą sobotę, Biały Orzeł zagra na wyjeździe z Victorią Ostrzeszów (16.00).

(wb) 

 

BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. – PKS RACOT 0:0

SKŁADY

Biały Orzeł: Kubiak, Majusiak, Dolata, Skowron, Idzikowski (71’ Błażejczak), M. Szymkowiak (91’ Grodzki), Czabański, Janowski, J. Szymkowiak, M. Szulc (57’ Maciejewski), Derwich (69’ Wach)


Copyrights © 2016 InternetTime itime.pl