Remis Orzełków

Dodane 23-04-2017 16:06

W kolejnym meczu ligowym piłkarze Białego Orła zremisowali, u siebie, z PKS Racot.

 

Za faworytów tego spotkania można było upatrywać koźminian. Grali przecież z zespołem znajdującym się niżej w ligowej tabeli. Z drugiej jednak strony w poprzedniej kolejce, co prawda na swoim terenie, ale jednak pokonał, znajdującą się jeszcze wyżej od nich, Centrę i to musiało budzić pewien respekt.

W pojedynku tym okazję do debiutu dostał dotychczas rezerwowy bramkarz, miejscowy wychowanek, Patryk Szulc. Przyznać jednak trzeba, że podobnie jak jego vis a vis – Adrian Konradowski nie miał za dużo pracy. Spotkanie stało bowiem na bardzo przeciętnym poziomie. U gospodarzy widać jeszcze było spotkanie trudnym pucharowym bojem z Jarotą. Rywale też za bardzo nie kwapili się do ataków dużo grając długimi podaniami, które jednak nie zawsze były celne. Gra w dużej mierze toczyła się więc w strefie środkowej. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Utrzymywał się on także jeszcze dosyć po zmianie stron. Okazję do zmiany wyniku najpierw miał Szymon Gałczyński, ale z dobrej pozycji nie oddał strzału. Po chwili identycznie było przed koźmińską bramką kiedy to w piłkę nie trafił, będący na piątym metrze, Bartosz Pudlicki, w przeciwnym razie niechybnie byłby gol. W 63. minucie po uderzeniu Dawida Dolaty i lekkim rykoszecie skutecznie interweniował Konradowski. W odpowiedzi po akcji zaledwie 16-letniego Konrada Grzymisławskiego dobrej sytuacji nie wykorzystał Tomasz Bajsztok. Inaczej było w 73. minucie kiedy to prostej stracie Krzysztofa Czabańskiego i następnie szybkiej, trójkowej akcji prowadzenie dla gości zdobył Maciej Czarnecki. Strata mogła zostać odrobiona niemal błyskawicznie, ale Dolata zamiast przerzucić piłkę nad leżącym bramkarzem, posłał ją po ziemi i ten nie miał więc problemów z jej złapaniem. W 82. minucie Czabański odkupił swoje winy gdyż po rzucie rożnym Marcina Szymkowiaka pięknym uderzeniem z kilkunastu metrów wyrównał. Na nic zdała się próba interwencji dwóch obrońców próbujących na linii bramkowej zastąpić wysuniętego Konradowskiego. Po chwili Marcin Szymkowiak mógł zapisać na swoim koncie następną asystę, ale po jego dośrodkowaniu z lewej strony i główce Wojciecha Kamińskiego piłka tuż przy słupku opuściła boisko. W samej końcówce Czabańskiego w ostatniej chwili powstrzymał Piotr Szczerbal i był tylko róg. Po nim obroniona została główka Marcina Szymkowiaka i obie drużyny podzieliły się punktami.

W następnym meczu, w najbliższą sobotę, Biały Orzeł zagra, na wyjeździe, z Obrą 1912 Kościan (16.00), w świąteczną środę, 3 maja, podejmować będzie Kanię Gostyń (16.00), a w następną sobotę znów pojedynek wyjazdowy, tym razem z Polonią 1912 Leszno (17.00).

Witold Blandzi

 

BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. – PKS RACOT 1:1 (0:0)

SKŁADY

Biały Orzeł: P. Szulc, Dolata, Majusiak, Guźniczak, Czabański, Maciejewski (63’ Kamiński), Gałczyński, Sztok, Błażejczak (55’ M. Szulc), M. Szymkowiak, Walczak

PKS: Konradowski, Czarnecki, Mądry, Klak, Szczerbal, Bajsztok, Sznabel, Sitkowski, Żak (91 Pierzchlewicz), Grzymisławski, Pudlicki

BRAMKI

0:1 Maciej Czarnecki 63’

1:1 Krzysztof Czabański 82’


Podział punktów w Koźminie

Dodane 23-04-2017 15:45

BO-Racot-65

Kto nie zdecydował się wybrać w sobotnie popołudnie na pojedynek Białego Orła Koźmin Wielkopolski z PKS-em Racot, nie ma czego żałować. Spotkanie nie obfitowało w emocje i zakończyło się podziałem punktów.

Goście od początku ograniczyli się do wyprowadzania kontr. PKS właściwie całym zespołem bronił się na własnej połowie. Miejscowi, osłabieni brakiem Igora Skowrona i Jakuba Szymkowiaka, mimo posiadania piłki przez większą część spotkania, nie mogli znaleźć pomysłu na rozmontowanie dobrze dysponowanej defensywy przyjezdnych. W pierwszej połowie najbliżej pokonania bramkarza PKS-u był Krzysztof Czabański, lecz jeden z defensorów wybił piłkę głową z linii bramkowej.

Ku zaskoczeniu kibiców to goście otworzyli wynik spotkania. Kwadrans przed końcem kontrę wyprowadził kapitan PKS-u, Maciej Czarnecki. Prawy obrońca wbiegł z futbolówką w pole karne Białego Orła i nie dał żadnych szans na skuteczną interwencję Patrykowi Szulcowi. Koźminianie wyrównali dziesięć minut później. Po dośrodkowaniu z prawej strony w polu karnym najprzytomniej zachował się K. Czabański, zapewniając punkt swojej drużynie.

(GRZELO)

Biały Orzeł Koźmin Wlkp. – PKS Racot 1:1 (0:0)

BRAMKI: 0:1 – Maciej Czarnecki (76′), 1:1 – Krzysztof Czabański (85′)

BIAŁY ORZEŁ: Szulc – Dolata, Majusiak, Czabański, Sztok – M. Szymkowiak, Walczak, Guźniczak, Maciejewski (65′ Kamiński) – Błażejczak (58′ Szulc), Gałczyński


Orły za pucharową burtą

Dodane 20-04-2017 07:44
Orły za pucharową burtąNa półfinale zakończyła się przygoda Białego Orła Koźmin Wielkopolski w Okręgowym Pucharze Polski. Podopieczni trenera Macieja Dolaty przegrali w środę na własnym terenie z wyżej notowanym Jarotą Jarocin 1:2. Honorowe trafienie dla miejscowych zanotował Krzysztof Czabański.

Spotkanie lepiej rozpoczęli przyjezdni, którzy już w 12. minucie wyszli na prowadzenie. Błąd popełnił podstawowy golkiper Orłów, Sebastian Kaźmierczak, zbyt krótko wybijając kozłującą piłkę. Do futbolówki doskoczył Christian Ndubuisi Nnamani i umieścił ją w siatce.

Gospodarze wyrównali w 37. minucie, kiedy to z rzutu wolnego nie do obrony uderzył Krzysztof Czabański. Koźminianie mogli jeszcze przed przerwą strzelić drugiego gola, lecz w sytuacji sam na sam z bramkarzem Jaroty zimnej krwi nie zachował Jakub Szymkowiak.

Po zmianie stron goście, szczególnie po wprowadzeniu z ławki graczy rezerwowych, mocno przycisnęli miejscową drużynę. Próbowali strzałów z dystansu oraz dośrodkowań w pole karne. W 77. minucie dopięli swego. Pięknym strzałem z kilkunastu metrów koźmińskiego bramkarza zaskoczył Piotr Skokowski.

W finale team z Jarocina zmierzy się z Ostrovią 1909 Ostrów Wlkp., która po serii rzutów karnych pokonała KKS Kalisz.

(GRZELO)

Biały Orzeł Koźmin Wlkp. – Jarota Jarocin 1:2 (1:1)

BRAMKI: 0:1 – Christian Ndubuisi Nnamani (12′), 1:1 – Krzysztof Czabański (37′ wolny), 1:2 – Piotr Skokowski (77′)

BIAŁY ORZEŁ: Kaźmierczak – Dolata, Skowron, Czabański, Sztok – J. Szymkowiak (85′ Kamiński), Walczak, Guźniczak, M. Szymkowiak (70′ Błażejczak) – Szulc (70′ Oleśków), Gałczyński (75′ Maciejewski)


Prezent na 5. urodziny szkółki piłkarskiej GOS

Dodane 17-04-2017 18:39

images

W tym roku koźmińska szkółka piłkarska GOS świętuje 5-lecie istnienia. W marcu, Sławomir Gruchała, dyrektor Gminnego Ośrodka Sportu w Koźminie Wielkopolski podpisał porozumienie o współpracy z piłkarskim klubem sportowym KGHM Zagłębie Lublin. Wskutek tej umowy nasza szkółka piłkarska będzie klubem partnerskim jednej z najlepszych akademii piłkarskich w Polsce.

Szkółka piłkarska GOS, w której trenuje obecnie 200 młodych piłkarzy z naszej gminy będzie współpracować z jednym z silniejszych kubów piłkarskich.

Bardzo się cieszę, że udało się podpisać to porozumienie, gdyż status klubu partnerskiego „miedziowych” daje nam nowe możliwości rozwoju zarówno na niwie sportowej jak i organizacyjnej. – mówi Sławomir Gruchała.

Podpisane porozumienie o współpracy w zakresie Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie przewiduje:
•    prowadzenie szkolenia młodzieży ze szkółki piłkarskiej GOS wg metodyki i systemu szkolenia udostępnianej przez ZAGŁĘBIE Lubin,
•    udostępnianie przez ZAGŁĘBIE Lubin materiałów szkoleniowych dla trenerów szkółki piłkarskiej GOS w zakresie szkolenia grup młodzieżowych,
•    nieodpłatne szkolenia, staże i kursy dla trenerów,
•    możliwości wstępu zawodników szkółki piłkarskiej GOS na mecze drużyny seniorskiej ZAGŁĘBIE Lubin rozgrywanych w Lubinie w preferencyjnych warunkach cenowych,
•    uczestnictwo drużyn młodzieżowych szkółki piłkarskiej GOS w turniejach organizowanych przez ZAGŁĘBIE Lubin,
•    organizowanie wspólnych sparingów między drużynami Akademii Piłkarskiej KGHM ZAGŁĘBIE Lubin oraz szkółki piłkarskiej GOS Koźmin Wielkopolski,
•    pomoc w naborze zawodników struktur młodzieżowych szkółki piłkarskiej GOS Koźmin Wlkp.

 

Data publikacji:

13.04.2017r.

 

Tekst : Agnieszka Flejsierowicz, UMiG


Zapowiedź Pucharu Polski!!!!!!!

Dodane 17-04-2017 13:02

Środa  19.04.2017 – godz. 17:00 stadion Koźmin Wlkp.

indeks.jpg6 PUCHAR P[OLSKI LOGO[8]Jarota-LOGO


Wielka Sobota Białego Orła

Dodane 16-04-2017 13:50

 

Gdzie i kiedy Znalezione obrazy dla zapytania kurczaki piłka nożnasię przełamać jak nie w meczu z liderem i to na jego terenie? Z takiego założenia wyszli piłkarze Białego Orła i pierwszy wiosenny komplet punktów zdobyli pokonując, na wyjeździe, prowadzącą w tabeli Ostrovię 1909.

 

Co prawda z powodu kontuzji i pauz za kartki gospodarze nie mogli wystąpić w optymalnym składzie, ale to oczywiście nie umniejsza sukcesu koźminian. A prowadzenie mogli oni objąć tuż po pierwszym gwizdku Pawła Kaczały, ale po rzucie wolnym Krzysztofa Czabańskiego i strzale Igora Skowrona skończyło się na poprzeczce. W rewanżu po stałym fragmencie Michała Giecza i interwencji jednego z obrońców był rzut rożny. Za chwilę następny po którym na uderzenie z kilkunastu metrów zdecydował się Grzegorz Wachowiak a piłka otarła się o boczną siatkę. W 12. i 13. minucie Giecz wykonywał dwa kolejne rzuty wolne. Po pierwszym piłka tym razem odbiła się od muru i wyszła za linię końcową, a po drugim, z bliska, przy tzw. krótkim słupku Wachowiak skierował ją do siatki. Później gra toczyła się głównie w strefie środkowej z optyczną przewagą miejscowych, z której jednak niewiele wynikało. Mogło być inaczej w 25. minucie kiedy to po strzale Tomasza Kempińskiego – Sebastian Kaźmierczak odbił piłkę przed siebie i co prawda celnie dobił Damian Izydorski, ale ze spalonego. W odpowiedzi z rzutu wolnego z dystansu niewiele pomylił się Skowron. Wreszcie Biały Orzeł nieco uśpiwszy chyba rywali w 38. minucie zadał cios – ładną, szybką akcję, po nieudanej pułapce ofsajdowej, wyrównał Szymon Gałczyński.

W przerwę trener Maciej Dolata dokonał podwójnej zmiany i gra jego podopiecznych stała się ciekawsza. Chociaż zaczęło się od dobrej interwencji Kaźmierczaka. Chwilę później jeden z dwójki wspomnianych rezerwowych – Filip Oleśków prawym skrzydłem przeprowadził bardzo ładną akcję szkoda tylko, że zakończoną niedokładnym podaniem, do znajdującego się na dobrej pozycji, drugiego zmiennika – Mikołaja Szulca. Kilka minut później po wolnym Czabańskiego z tzw. szczupaka z kilku metrów nie trafił popularny „Gała”. Minęło zaledwie kilkadziesiąt sekund a ten drugi zapisał na swoim koncie asystę, gdyż to po jego podaniu, efektownie bo piętą w tzw. długi róg z bliska trafił Szulc. Następna akcja mogła przynieść gospodarzom wyrównanie, ale w tą samą poprzeczkę, co wcześniej Skowron, teraz trafił Giecz. Potem aż trzy szanse miał Gałczyński. Najpierw z bliska główkował minimalnie niecelnie, potem piłka mu odskoczyła i nie zdołał oddać strzału, inaczej było w 66. minucie, ale uderzenie z dystansu nie było zbyt mocne i poradził sobie z nim Bartosz Jankowski. Tak jak i ze strzałami Oleśków i Marcina Szymkowiaka. W dalszej części dwie okazje miał Guźniczak. Najpierw zabrakło mu jednak dokładności, a później ostrowski bramkarz zapisał na swoim koncie następną skuteczną interwencję. W odpowiedzi Kaźmierczak nie dał się zaskoczyć główkującemu Dominikowi Bartczakowi. W 86 minucie po bezefektywnym wolnym Giecza i błyskawicznej kontrze, po podaniu Jakuba Szymkowiaka w idealnej sytuacji znalazł się Szulc, ale refleksem popisał się Jankowski i skończyło się tylko na rogu. W końcówce następne dwa wolne wykonywał Giecz. Po pierwszym z nich piłka odbiła się od znajdującego się tuż przed bramką „Kempesa” , a następnie złapał ją Kaźmierczak, który już w doliczonym czasie obronił ostatni już w tym meczu stały fragment i miła niespodzianka stała się faktem. Przez co Święconka na pewno bardziej smakowała koźminianom.

Przypomnijmy teraz przed Białym Orłem dwa mecze na własnym terenie. Najpierw, w środę, w okręgowym półfinale Pucharu Polski podejmować będzie Jarotę (17.00), a w sobotę, w lidze – PKS Racot (16.00).

Witold Blandzi

 

OSTROVIA 1909 OSTRÓW WLKP. – BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. 1:2 (1:1)

SKŁADY

Ostrovia: Jankowski, Kasprzak (86’ Ziemiański), Wachowiak, Jędrzejak, Krawczyk, Izydorski (90’ Zadka), Rusek, Dudkowski, Kaniewski (50’ Bartczak), Giecz, Kempiński

Biały Orzeł: Kaźmierczak, Błażejczak (46’ M. Szulc), Dolata, Kamiński (46’ Oleśków), Czabański, Guźniczak, Skowron, J. Szymkowiak, Sztok, Gałczyński (80’ Maciejewski), M. Szymkowiak (90’ Majusiak)

BRAMKI

1:0 Grzegorz Wachowiak 13’

1:1 Szymon Gałczyński 38’

1:2 Mikołaj Szulc 56’


Przełamanie u lidera.

Dodane 15-04-2017 20:00

ostrovia 1

Ogromną niespodziankę sprawiła dziś drużyna Białego Orła Koźmin Wielkopolski. Podopieczni Macieja Dolaty pokonali na wyjeździe lidera IV ligi, Ostrovię 1909 Ostrów Wlkp., 2:1. Gole dla koźminian strzelili Szymon Gałczyński i Mikołaj Szulc.

Już w 2. minucie goście mogli objąć prowadzenie, lecz piłka po strzale z woleja Igora Skowrona trafiła w poprzeczkę. Za to niedługo potem ostrowianie trafili do siatki. Z rzutu rożnego dośrodkował Michał Giecz, a w polu karnym najlepiej zachował się Grzegorz Wachowiak, pokonując Sebastiana Kaźmierczaka.

Orły odpowiedziały jeszcze przed przerwą. W 39. minucie prostopadłe podanie z głębi pola otrzymał Szymon Gałczyński i w sytuacji sam na sam z bramkarzem skierował piłkę do bramki.

W 56. minucie prawą stroną popędził skrzydłowy gości, po czym dośrodkował na szósty metr, a Mikołaj Szulc pięknym strzałem piętą pokonał golkipera Ostrovii.

Lider mógł doprowadzić do wyrównania, ale M. Giecz nie wykorzystał świetnej okazji, trafiając piłką w poprzeczkę. Z kolei koźminianie wyprowadzali groźne kontry, po których byli bliscy dobicia rywala. Ostatecznie wynik już nie uległ zmianie i Orły wywiozły z Ostrowa pełną pulę.

(GRZELO)

Ostrovia 1909 Ostrów Wlkp. – Biały Orzeł Koźmin Wlkp. 1:2 (1:1)

BRAMKI: 1:0 – Grzegorz Wachowiak (14′), 1:1 – Szymon Gałczyński (39′), 1:2 – Mikołaj Szulc (56′)

BIAŁY ORZEŁ: Kaźmierczak – Dolata, Skowron, Czabański, Sztok – J. Szymkowiak, Błażejczak (46′ Oleśków), Guźniczak, M. Szymkowiak (90′ Majusiak) – Kamiński (46′ Szulc), Gałczyński (78′ Maciejewski)


Życzenia!!!!!!!!!!!!!!!!

Dodane 14-04-2017 15:49
Podobny obraz

Czekając na wygraną!

Dodane 09-04-2017 20:44

BO-Centra-45-150x150

 

Wciąż bez wiosennej, ligowej wygranej i tylko z jednym zdobytym punktem pozostają piłkarze Białego Orła. Tym razem, u siebie, przegrali z Centrą.

 

Od początku było to dosyć szybkie i wyrównane spotkanie, w którym trudno wskazać było faworyta. Ostrowianie co prawda zajmują miejsce w ścisłej czołówce ligowej tabeli, ale koźminianie grali przecież na własnym terenie. I to właśnie oni mieli pierwszą szansę, ale Krzysztofowi Czabańskiemu z rzutu wolnego zabrakło precyzji. W odpowiedzi, najpierw po stałym fragmencie wykonanym przez Michała Kurskiego niewiele pomylił się główkujący Dawid Kuczyński, a następnie uderzający z ostrego kąta Tomasz Mierzyński. Tymczasem w 13. minucie bardzo dobrą sytuację wykorzystał Jakub Szymkowiak zdobywając prowadzenie dla Orła. Mógł je podwyższyć Dawid Guźniczak decydujący się na strzał z ponad 20 metrów – piłka po drodze jeszcze skozłowała, ale nie na tyle by zmylić Huberta Bartczaka. Tymczasem, tak jak tydzień wcześniej w Kępnie, tak i teraz Czabański sprokurował rzut karny, tym razem faulując Kuczyńskiego. Jego pewnym egzekutorem okazał się Tomasz Adamiak. Gospodarze bardzo szybko mogli ponownie doprowadzić do remisu, ale akcji Jakuba Szymkowiaka nie zdołali zamknąć, znajdujący się na bardzo dobrej pozycji, Marcin Szymkowiak i Szymon Gałczyński. Gdy upływało pół godziny, po drugim pod rząd, rzucie rożnym, z bliska piłkę do siatki skierował nie upilnowany Marcin Kucharski. Ostrowianie chcieli jeszcze bardziej „pójść za ciosem”, ale Michał Kucharski się nieco pomylił, a po uderzeniu Szymona Kucharskiego piłkę przed siebie odbił Sebastian Kaźmierczak. Natychmiast ładną, szybką akcję przeprowadził Gałczyński, nie zakończył on jej jednak strzałem. Takowy, podobnej odległości co poprzednio, oddał w końcówce pierwszej części Guźniczak, ale tym razem był on minimalnie niecelny.

Druga połowa była zdecydowanie mniej ciekawa. Goście nastawili się bardziej defensywnie czekając na dogodny moment do skontrowania, natomiast miejscowi nie umieli sobie poradzić właśnie z tą zmasowaną obroną rywali. Gra, w dużej mierze, toczyła się więc głównie w strefie środkowej. Na pierwszą dogodniejszą okazję nieliczni, najwierniejsi, kibice musieli poczekać aż do 66. minuty kiedy to niewiele z wolnego pomylił się Czabański. W rewanżu, również po stałym fragmencie, Adamiaka i efektownej paradzie Kaźmierczaka skończyło się na rogu. Pięć minut koźmiński bramkarz dalekim wybiegiem bezskutecznie próbował zastopować Kuczyńskiego, który jednak nie zdołał wykorzystać tak dogodnej sytuacji. W końcówce odważniej zaatakowali nie mający nic do stracenia miejscowi. Strzał Jakuba Szymkowiaka był jednak minimalnie niecelny, a po tym Czabańskiego – Bartczak jedną ręką zdołał odbić piłkę. W międzyczasie niepotrzebnie z oddaniem uderzenia zwlekał Marcin Szymkowiak i z tej groźnie zapowiadającej się akcji nic nie wyszło. W ten sposób trzecia pod rząd porażka koźminian stała się faktem.

W najbliższą sobotę Biały Orzeł zagra na wyjeździe, z obecnie liderującą, Ostrovią 1909 (15.00), w środę, w okręgowym półfinale Pucharu Polski, podejmować będzie Jarotę (17.00), natomiast w następną sobotę, również u siebie, zmierzy się z PKS Racot (16.00).

(Witold Blandzi)     

 

BIAŁY ORZEŁ KOŹMIN WLKP. – CENTRA OSTRÓW WLKP. 1:2 (1:2)

SKŁADY

Biały Orzeł: Kaźmierczak, Czabański, Dolata, Skowron, Sztok, Guźniczak (77’ Majusiak), M. Szymkowiak (83’ Kamiński), J. Szymkowiak, Gałczyński (62’ Szulc), Walczak, Błażejczak (62’ Oleśków)

Centra: Bartczak, Kamiński (84’ Kaczmarek), Adamiak, Wandzel, Sikora, Michalski (88’ Ciupka), Ma. Kucharski, S. Kucharski, Mierzyński (76’ Graczyk), Mi. Kucharski

BRAMKI

1:0 Jakub Szymkowiak 13’

1:1 Tomasz Adamiak (karny) 18’

1:2 Marcin Kucharski 30’


Miłe złego początki

Dodane 09-04-2017 15:19

Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski po trafieniu Jakuba Szymkowiaka na początku spotkania prowadził na własnym boisku z drugą w tabeli Centrą Ostrów Wielkopolski. Niestety, goście szybko wzięli się do pracy i 20 minut później już mieli dwa gole na koncie.  

 

W 12. minucie lewym skrzydłem popędził Jakub Szymkowiak. Zwodem minął rywala i znajdując się przed bramkarzem, posłał futbolówkę do siatki. Sześć minut później w drugim meczu z rzędu rzut karny dla rywali sprowokował doświadczony Krzysztof Czabański. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Tomasz Adamiak i pewnym strzałem pokonał Sebastiana Kaźmierczaka.

Niedługo potem ostrowianie prowadzili. Po rzucie rożnym z prawej strony boiska piłka trafiła do niepilnowanego Marcina Kucharskiego, a ten z najbliższej odległości umieścił ją w bramce Białego Orła.

W pierwszej połowie ostrowskiego bramkarza próbowali zaskoczyć K. Czabański z rzutu wolnego oraz Dawid Guźniczak uderzeniem z dystansu. Centra też miała okazje, ale Dawid Kuczyński chybił, strzelając głową, a po uderzeniu Tomasza Mierzyńskiego piłka o milimetry minęła bramkę.

Po zmianie stron sytuacji nie brakowało, lecz wynik się nie zmienił. K. Czabański z rzutu wolnego trafił futbolówką słupek. J. Szymkowiak po indywidualnej akcji i strzałem lobem minimalnie się pomylił. Z kolei po uderzeniu z dystansu T. Adamiaka kapitalną interwencją popisał się S. Kaźmierczak, a D. Kuczyński po minięciu koźmińskiego golkipera nie trafił do pustej bramki.

 (GRZELO)

Biały Orzeł Koźmin Wlkp. – Centra Ostrów Wlkp. 1:2 (1:2)

BRAMKI: 1:0 – Jakub Szymkowiak (12′), 1:1 – Tomasz Adamiak (18′ karny), 1:2 – Marcin Kucharski (32′)

BIAŁY ORZEŁ: Kaźmierczak – Dolata, Skowron, Czabański, Sztok – J. Szymkowiak, Walczak, Guźniczak (79′ Majusiak), M. Szymkowiak (82′ Kamiński) – Błażejczak (60′ Oleśków), Gałczyński (60′ M. Szulc)jeszcze


Copyrights © 2016 InternetTime itime.pl